Wojowniczka, która zmieniła medycynę w realną nadzieję
- Fundacja Urszuli Jaworskiej

- 2 dni temu
- 2 minut(y) czytania
Gdy w lutym 1997 roku przypadkiem usłyszałam, że w Polsce przeprowadzono pierwszy przeszczep szpiku od dawcy niespokrewnionego, nie wiedziałam jeszcze, jak wielki to był przełom. Dotarła do mnie tylko jedna myśl: ktoś właśnie dostał drugie życie. Dlaczego ta informacja zatrzymała mnie na dłużej? Nie wiem. Może dlatego, że intuicyjnie czułam, że w takich chwilach historia przekracza ramy medycyny i staje się opowieścią o człowieku.
Dwadzieścia sześć lat później – w lutym 2023 – bohaterka tamtych wydarzeń zaprosiła mnie do współpracy w ramach działań fundacji, którą stworzyła, by inni też mogli dostać swoją szansę. Nie miałam wątpliwości. Bo gdy w grę wchodzi życie, wątpliwości po prostu znikają.
Tą bohaterką jest Urszula Jaworska.
„Urszula – każdy, kto ją poznał, wie, że to kobieta petarda. 29 lat temu, w nocy z 17 na 18 lutego, narodziła się na nowo dla świata. Z tancerki stała się Wojownikiem dla innych. Każdy, kto wszedł do świata chorych onkologicznie, wie, kim jest Ulka Jaworska –bo być w tym świecie i nie wiedzieć, kim jest Ulka, to jak być w Paryżu i nie zobaczyć wieży Eiffla. Nie wiem, czy wtedy przeszczepili jej tylko szpik od dawcy niespokrewnionego jako pierwszej osobie w Polsce, bo mam podejrzenie, że dodali tam też paliwa rakietowego. Zderzyłyśmy się przypadkiem – choć ponoć w takich sytuacjach nie ma przypadków –obie w szaleńczym tempie tego, co robimy. I poszło. Czasem dosadna, bezkompromisowa zawsze, ale cudna i wrażliwa mimo to. I zorientowana na ludzi bardziej niż ktokolwiek, kogo znam.”
Te słowa nie są przesadą. Są portretem kobiety, która przeszła przez granicę między życiem a śmiercią i wróciła z niej nie po to, by „żyć normalnie”, lecz by zbudować system wsparcia dla tych, którzy właśnie stoją nad tą samą przepaścią. Po swoim przeszczepie Urszula nie zamknęła rozdziału choroby. Ona otworzyła nowy – społeczny. Założyła Fundację Urszuli Jaworskiej, która dziś pomaga pacjentom, edukuje, walczy o dostęp do leczenia, wspiera w najtrudniejszych decyzjach, a czasem wywraca system na lewą stronę. Dla tysięcy ludzi to nie jest „jakaś fundacja”. To miejsce, w którym wreszcie ktoś mówi: widzę cię, rozumiem, pomogę.
Dlatego kiedy w 2023 roku przyszło zaproszenie do współpracy – było w nim coś więcej niż propozycja projektu. Było wezwanie do wspólnej odpowiedzialności. O to, by medyczne przełomy nie pozostawały w laboratoriach i statystykach, ale trafiały do ludzi, którzy ich potrzebują. Urszula Jaworska nie jest legendą dlatego, że była pierwsza. Jest nią dlatego, że nie zatrzymała zwycięstwa dla siebie. Zamieniła je w paliwo dla tysięcy kolejnych historii – dokładnie tak, jak w tym żartobliwym, a przecież trafnym porównaniu do rakietowego napędu.
I może właśnie dlatego tamta informacja z 1997 roku tak mnie poruszyła. Bo czasem jedno uratowane życie staje się początkiem ruchu, który ratuje następne. A czasem – początkiem przyjaźni i wspólnej drogi.

autor: Ewa Pląsek, wiceprezes Fundacji Urszuli Jaworskiej
Widzisz błąd? Napisz: sebastian.gawlik[@]fundacjauj.pl




Komentarze